Piąty numer Teologii Politycznej
W salonach EMPIKU w całej Polsce oraz księgarniach w Warszawie, Lublinie, Poznaniu, Toruniu (więcej)

 

Newsletter
Odwiedziło nas

 

Fundacja Świętego Mikołaja

 

Muzeum Powstania Warszawskiego

 

Instytut Stefana Starzyńskiego

 

Centrum Myśli Jana Pawła II

 

Stowarzyszenie Twoja Sprawa

 

Ośrodek Myśli Politycznej

 

Fundacja "Dzieło Nowego Tysiąclecia"

 

Instytut Tertio Millennio

 

Muzeum PRL

 

Stowarzyszenie Katolickiej Młodzieży Akademickiej

 

Nowa Europa

 

Dialogi Polityczne

 

Nowe Kryteria

 

First Things

 

Christianitas

 

Fronda

 

Arcana

 

Międzynarodowy Przegląd Polityczny

 

Pressje

 

Biuletyn IPN

 

Zeszyty Karmelitańskie

 

Ius et Lex

 

Labolatorium Więzi

 

W drodze

 

Nowe Państwo

 

Gość Niedzielny

 

ETHOS

 

 

 

 

Radio Wnet

 

Salon24.pl

 

duchowy.pl

 

Fidelitas

 

Kresy.pl

 

Wydawnictwo WAM

 

Fundacja Odpowiedzialność Obywatelska

 

 

 

 

Instytut Tomistyczny

 

 

 

 

 

 

STOP PORNOGRAFII

 

 

 


  

 

Mecenta TP

 


  


 


 


 


 

 

"Gazeta" i Brewiarz Email
09.11.2009.

ImageArtur Bazak

 

 

 

 

 

 

Z prywatnych rozmów ze znajomymi, którzy nie zajmują się na co dzień sprawami Kościoła, wyłania się charakterystyczny obraz polskiego katolicyzmu. W ich oczach polski katolicyzm to z jednej strony wielki Jan Paweł II, parę ciekawych inicjatyw duszpasterskich (tu głównie pada nazwa zakonu dominikanów), no i ewentualnie działalność charytatywna. Z drugiej, obciachowe Radio Maryja, wyalienowani biskupi i wtrącanie się w politykę.

 

Taki uproszczony obraz polskiego Kościoła nie powinien za bardzo dziwić. Wystarczy zobaczyć, w jaki sposób o sprawach wiary mówią największe media. Pisał o tym niedawno na łamach „Gościa Niedzielnego” Bogumił Łoziński: „Gazeta Wyborcza” nie neguje istnienia Boga, ale zdecydowanie kwestionuje nauczanie Kościoła; „Rzeczpospolita” broni tego nauczania, ale mocno krytykuje ludzi Kościoła; „Dziennik” opisuje świat bez Boga, ale uznaje Kościół jako ważny element życia społecznego w Polsce.”  Te niesprowadzalne do siebie wizje świata są następnie kolportowane przez największe stacje telewizyjne i media elektroniczne, które żywią się tym, co publikują największe gazety. O Kościele jest głośno wtedy, kiedy dzieje się coś nadzwyczajnego. Wówczas tematyka kościelna przebija się do głównego nurtu, na pierwsze strony gazet i do pierwszej trójki najważniejszych wiadomości w telewizji. Taka jest logika mediów.  

 

Większość ludzi czerpie wiadomości na temat Kościoła z dwóch źródeł: z własnego doświadczenia i z mediów właśnie. Minęło dwadzieścia lat odkąd – jak kiedyś to określano – Kościół uczy się demokracji. I tyle samo, od kiedy demokracja uczy się Kościoła. Kościół nie jest i nigdy nie był instytucją demokratyczną. A demokracja ma tendencję do podporządkowywania swoim regułom wszystkich dziedzin życia. Stąd naturalne napięcia, a nierzadko i konflikty. Media żywią się konfliktem i tak koło się zamyka.

 

Ciekawym przykładem zderzenia tych dwóch światów – medialnego i własnego doświadczenia (zarówno jako człowieka wierzącego jak i naukowca) była rozmowa Roberta Mazurka z prof. Ireneuszem Krzemińskim w „Rzeczpospolitej”. Prof. Krzemiński, który dał się dotąd poznać raczej jako zagorzały wróg Radia Maryja i głos liberalnej inteligencji z „Gazetą Wyborczą” pod pachą dokonał swoistego coming out-u.

 

Wymowa wywiadu była następująca: Radio Maryja – co potwierdziły przeprowadzone przez zespół prof. Krzemińskiego badania – nie jest takie złe, jak próbuje się je przedstawiać w mediach głównego nurtu. A mówiąc wprost – w „Gazecie Wyborczej”, której publicystyka na ten temat została surowo oceniona w książce, w której prof. Krzemiński zamieścił wyniki swoich badań.

 

Najciekawsze jednak prof. Krzemiński zostawił na koniec. Okazało się, że Pan profesor modli się codziennie modlitwą brewiarzową i przeżył głębokie nawrócenie. Każdy, kto próbował codziennej modlitwy brewiarzowej, nie może przejść wobec takiego wyznania obojętnie.

 

Prof. Krzemiński nie doprowadził jednak swoich badań i przemyśleń do logicznego końca. Dalej uważa, że wizja „Gazety Wyborczej” jest mu najbliższa. Nie chcąc popełnić towarzyskiego samobójstwa musi żyć zgodnie z formułą, że życie prywatne oddajemy Panu Bogu, a życie publiczne…”Gazecie”. Jest to niemniej ciekawy przykład pęknięcia w stereotypowym wizerunku postępowca, który codzienną lekturę „Gazety Wyborczej” przerywa na…czterokrotną modlitwę brewiarzową.

 

Siła modlitwy jest wielka.

 

 

Artur Bazak - redaktor "Teologii Politycznej"

 

 
Pozostałe felietony
Copyright © 2003-2010 Teologia Polityczna