![]() W salonach EMPIKU w całej Polsce oraz księgarniach w Warszawie, Lublinie, Poznaniu, Toruniu (więcej) |
|
|
| Newsletter |
|---|
|
|
| Odwiedziło nas |
|---|
|
|
|
|
| "Gazeta" i Brewiarz |
|
| 09.11.2009. | |
|
Z prywatnych rozmów ze znajomymi, którzy nie zajmują się na co dzień sprawami Kościoła, wyłania się charakterystyczny obraz polskiego katolicyzmu. W ich oczach polski katolicyzm to z jednej strony wielki Jan Paweł II, parę ciekawych inicjatyw duszpasterskich (tu głównie pada nazwa zakonu dominikanów), no i ewentualnie działalność charytatywna. Z drugiej, obciachowe Radio Maryja, wyalienowani biskupi i wtrącanie się w politykę.
Taki uproszczony obraz polskiego Kościoła nie powinien za bardzo dziwić. Wystarczy zobaczyć, w jaki sposób o sprawach wiary mówią największe media. Pisał o tym niedawno na łamach „Gościa Niedzielnego” Bogumił Łoziński: „Gazeta Wyborcza” nie neguje istnienia Boga, ale zdecydowanie kwestionuje nauczanie Kościoła; „Rzeczpospolita” broni tego nauczania, ale mocno krytykuje ludzi Kościoła; „Dziennik” opisuje świat bez Boga, ale uznaje Kościół jako ważny element życia społecznego w Polsce.” Te niesprowadzalne do siebie wizje świata są następnie kolportowane przez największe stacje telewizyjne i media elektroniczne, które żywią się tym, co publikują największe gazety. O Kościele jest głośno wtedy, kiedy dzieje się coś nadzwyczajnego. Wówczas tematyka kościelna przebija się do głównego nurtu, na pierwsze strony gazet i do pierwszej trójki najważniejszych wiadomości w telewizji. Taka jest logika mediów.
Większość ludzi czerpie wiadomości na temat Kościoła z dwóch źródeł: z własnego doświadczenia i z mediów właśnie. Minęło dwadzieścia lat odkąd – jak kiedyś to określano – Kościół uczy się demokracji. I tyle samo, od kiedy demokracja uczy się Kościoła. Kościół nie jest i nigdy nie był instytucją demokratyczną. A demokracja ma tendencję do podporządkowywania swoim regułom wszystkich dziedzin życia. Stąd naturalne napięcia, a nierzadko i konflikty. Media żywią się konfliktem i tak koło się zamyka. Ciekawym przykładem zderzenia tych dwóch światów – medialnego i własnego doświadczenia (zarówno jako człowieka wierzącego jak i naukowca) była rozmowa Roberta Mazurka z prof. Ireneuszem Krzemińskim w „Rzeczpospolitej”. Prof. Krzemiński, który dał się dotąd poznać raczej jako zagorzały wróg Radia Maryja i głos liberalnej inteligencji z „Gazetą Wyborczą” pod pachą dokonał swoistego coming out-u. Wymowa wywiadu była następująca: Radio Maryja – co potwierdziły przeprowadzone przez zespół prof. Krzemińskiego badania – nie jest takie złe, jak próbuje się je przedstawiać w mediach głównego nurtu. A mówiąc wprost – w „Gazecie Wyborczej”, której publicystyka na ten temat została surowo oceniona w książce, w której prof. Krzemiński zamieścił wyniki swoich badań. Najciekawsze jednak prof. Krzemiński zostawił na koniec. Okazało się, że Pan profesor modli się codziennie modlitwą brewiarzową i przeżył głębokie nawrócenie. Każdy, kto próbował codziennej modlitwy brewiarzowej, nie może przejść wobec takiego wyznania obojętnie. Prof. Krzemiński nie doprowadził jednak swoich badań i przemyśleń do logicznego końca. Dalej uważa, że wizja „Gazety Wyborczej” jest mu najbliższa. Nie chcąc popełnić towarzyskiego samobójstwa musi żyć zgodnie z formułą, że życie prywatne oddajemy Panu Bogu, a życie publiczne…”Gazecie”. Jest to niemniej ciekawy przykład pęknięcia w stereotypowym wizerunku postępowca, który codzienną lekturę „Gazety Wyborczej” przerywa na…czterokrotną modlitwę brewiarzową.
Siła modlitwy jest wielka.
Artur Bazak - redaktor "Teologii Politycznej"
|
|
Pozostałe felietony
|