| Ucichło i się nie dotarło |
|
| 23.12.2009. | |
|
Tak to się mówi: ucichło, sprawa przycichła, w tej sprawie nie pojawiło się nic nowego. Tak się mówi w żargonie dziennikarskim.
Jeśli jednak jest o czymś cicho, nie oznacza to, że owo coś nie istnieje. Wydarzenia bowiem same nie mówią, ale to my o nich opowiadamy. Sprawa przycichła – a więc nie mówią o niej media głównego nurtu. Nie oznacza to, że sprawy nie ma.
O sprawie mówi się tak długo, jak długo ma się na to ochotę, ale czy wydarzenia następują tylko dlatego, że ktoś ma ochotę o nich mówić?
W gazetach można spotkać się z jeszcze jedną charakterystyczna frazą: „Dokument, do którego dotarliśmy jako pierwsi”. Zawsze mnie to bawi. Pisze się tak nawet o projektach ustaw, które od dawna są zawieszone w Internecie na stronach Biuletynu Informacji Publicznej. Wtedy mamy coś takiego: „...czytamy w projekcie ustawy, do którego dotarła gazeta x”. Trud googlowania nagrodzony. Chwała. Do większości projektów ustaw jednak dziennikarze nie docierają. Za dużo czytania. Ale sprawy, do których dziennikarze nie docierają, istnieją tak samo, jak te, o których przycichło.
Jest taka część rzeczywistości, o której się nie mówi, ale która po prostu jest. Dodajmy, że jest to rzeczywistość o wiele ciekawsza od tej, którą znajdujemy w gazetach.
Tak sobie myślę, bo od jutra będziemy śpiewać „Cicha noc...”
|
|
Pozostałe felietony
|