| Teologia Polityczna |
|---|
| Newsletter |
|---|
|
|
| Odwiedziło nas |
|---|
|
|
|
|
| Aktor aktorowi nierówny |
|
Jest sobotnie przedpołudnie, 26 czerwca. Robię sobie rytualną rundkę po Internecie, sprawdzając co w kraju piszczy. Dobre śniadanie, kawa i newsy. Czegóż chcieć więcej na początku weekendu. Zazwyczaj kończy się to po około 20 minutach.
Tym razem trafiam jednak na taki oto tekst: „Jak ustaliła „Rz”, nie tylko Anna Komorowska włącza się w kampanię. Bronkobusami jeździć będą artyści z komitetu honorowego Komorowskiego. Anna Nehrebecka rozda ulotki w Lublinie, Krzysztof Materna pojawi się na ulicach mazurskich miast, Daniel Olbrychski przyjedzie na Pomorze, Krzysztof Hołowczyc na Podlasie, Andrzej Strzelecki w Zachodniopomorskie.” Utknęłam na tym zdaniu, przeczytałam je jeszcze ze 2-3 razy. A może 10-15. Zaczęłam szukać informacji. Bo może to nie on? Może jest więcej niż jeden człowiek o takim nazwisku? Żeby pogłębić wiedzę specjalnie po półtora roku niekorzystania zalogowałam się na Naszej Klasie, żeby zobaczyć ilu jeszcze ich będzie. Wyszukiwarka pokazuje 44 osoby o takim nazwisku i imieniu – symptomatyczne? Miejmy nadzieję, że nie. Jednak żaden ze znalezionych nie pasował jakoś do reszty ulotkowiczów z bronkobusa. Wśród aktorów, sportowców, reżyserów żaden nie prezentował się wystarczająco celebrycko. Czyli to jednak on. Urodzony 4 lutego 1952 roku w Warszawie, jak podaje (naprawdę, bez żadnych aluzji!) Wikipedia. Autor kilkudziesięciu spektakli, teatralnych i telewizyjnych. Nauczyciel akademicki, animator kultury. Co w tym złego, że Andrzej Strzelecki popiera Bronisława Komorowskiego i będzie za nim agitować? Większość Polaków (w tym poseł PO Michał Marcinkiewicz ) kojarzy go jedynie z jednej roli w serialu „Klan”. I gdyby na tym miała się skończyć jego publiczna działalność, to nie powinniśmy mieć z tym problemu. Jednak zgrzyt jest, bo Andrzej Strzelecki od dwóch lat piastuje urząd rektora Akademii Teatralnej w Warszawie. Do jego najważniejszych kompetencji należy reprezentowanie Akademii na zewnątrz, jak stanowi § 23 Statutu uczelni. Czy czerwcowe wycieczki do województwa Zachodniopomorskiego właśnie temu służą? Reprezentowaniu uczelni? Jeżeli tak, to chyba jest w tym coś niedobrego. Wśród studentów panuje pluralizm polityczny, a raczej: powinien był założony pluralizm polityczny, a rektor uczelni nie może, wedle mojej opinii, demonstrować swojej przynależności do konkretnej opcji politycznej. Swojego rektora widziałam już na legendarnej herbatce w Łazienkach, jednak wtedy jakoś to przebolałam. Nie mogę jednak przejść do porządku dziennego nad faktem, że osoba piastująca publiczne stanowisko, odpowiedzialna za „nadzór nad działalnością dydaktyczną i badawczą Akademii”, za wszystkie kluczowe kwestie związane z funkcjonowaniem uczelni, za nadawanie ostatecznego kształtu profilom poszczególnych wydziałów, że ktoś tak istotny może przeistaczać się na kilka tygodni w aktora-celebrytę i firmować swoją twarzą kandydata na Prezydenta RP. Wszystko nabiera dodatkowego smaku w kontekście afery wokół Mariusza Bulskiego, ulubionego aktora Daniela Olbrychskiego. Jemu nie wolno było wyrażać swoich poglądów politycznych, od razu posypały się oskarżenia, że na pewno został sowicie wynagrodzony za „Solidarnych 2010”. Jak widać, niektórym artystom wolno więcej, skoro nikt nie pyta się, co dostają celebryci Komorowskiego za autokarowe podróże po Polsce. Jak dla mnie – mogą jeździć całymi dniami, non stop, wszędzie. Dopóki nie sprawują jednocześnie ważnych funkcji państwowych, które z zasady powinny zakładać apolityczność w bieżącej działalności. Cała ta historia mogłaby nawet uchodzić za zabawną anegdotę. Moglibyśmy snuć dywagacje, czy Andrzej Strzelecki będzie rozdawać ulotki w kostiumie serialowym czy w rektorskich gronostajach. Jednak w gruncie rzeczy to jest to bardzo smutna wiadomość, godząca w urząd rektora, spłycająca i karykaturująca jego znaczenie. To zdarzenie samo w sobie jest drobne. Jednak rodzi uzasadnione obawy czy nie jest czasem symptomem poważnych zmian w podejściu do społecznej odpowiedzialności. Zmian, których może nie dać się już odwrócić, jeżeli na tym etapie nie będziemy ich wypunktowywać. Katarzyna Meissner |
|
Pozostałe felietony
|