| Teologia Polityczna |
|---|
| Newsletter |
|---|
|
|
| Odwiedziło nas |
|---|
|
|
|
|
| Zwycięstwo czy przegrana? |
|
| 04.07.2010. | |
|
„Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach – to klęska.” Tak dokładnie brzmi cytat, którego użył Jarosław Kaczyński podczas wieczoru wyborczego. Przez ostatnie dwa miesiące prezes Prawa i Sprawiedliwości udowodnił, że polityczne zwycięstwo jest w zasięgu możliwości jego środowiska politycznego. Jarosław Kaczyński przegrał jako kandydat na prezydenta, ale wygrał jako polityczny przywódca partii, która jeszcze parę miesięcy temu trwała w marazmie, bez pomysłu na dalszy rozwój. Kaczyński po 10 kwietnia jest jej niekwestionowanym liderem.
Wysokie poparcie w wyborach prezydenckich Jarosława Kaczyńskiego może – choć nie musi – przełożyć się na wynik przyszłorocznych wyborów parlamentarnych jego ugrupowania.
Wiele zależy od tego, czy największa partia opozycyjna będzie stanowiła realną alternatywę dla partii rządzącej. Czy nie da się złapać w sieć politycznej poprawności establishmentu, który będzie ją szantażował słowami o dialogu, współpracy, zaufaniu, 500 dniach spokoju. Wyborcy Prawa i Sprawiedliwości nie oczekują chyba od swojej partii ścigania się z Platformą Obywatelską na język miłości.
Jarosław Kaczyński zapowiedział, że zrobi wszystko, aby wyjaśnić przyczyny i ustalić polityczną, moralną i prawną odpowiedzialność za katastrofę smoleńską. Polskie państwo nie zdało egzaminu i ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego musi umiejętnie i skutecznie wejść w rolę egzaminatora. To – wbrew pozorom – bardzo trudne zadanie.
Drugą ważną sprawą jest to, co stanie się w samym PiS. Czy decydujący głos w partii zdobędą ci, którzy zasłużyli się w kampanii wyborczej, czy też Jarosław Kaczyński pozwoli dojść do głosu różnym nurtom i środowiskom. Testem rozwoju PiS będą najbliższe wybory samorządowe, zwłaszcza w największych miastach, ale też umiejętność zagospodarowania potencjału, wytworzonego podczas kampanii wyborczej.
*** Bronisław Komorowski po wygranej Lecha Kaczyńskiego powiedział, że szkoda mu Polski. 4 lipca ogłosił, że zwyciężyła demokracja i zaprasza do wspólnego budowania wolnej i solidarnej Polski. Sądzę, że 5 lat temu jego słowa były autentyczne. Dzisiaj…został moim prezydentem.
Artur Bazak |
|
Pozostałe felietony
|