Teologia Polityczna




Newsletter
Odwiedziło nas

 

Fundacja Świętego Mikołaja

 

Muzeum Powstania Warszawskiego

 

Instytut Stefana Starzyńskiego

 

Centrum Myśli Jana Pawła II

 

Stowarzyszenie Twoja Sprawa

 

Ośrodek Myśli Politycznej

 

Fundacja "Dzieło Nowego Tysiąclecia"

 

Instytut Tertio Millennio

 

Muzeum PRL

 

Stowarzyszenie Katolickiej Młodzieży Akademickiej

 

Nowa Europa

 

Dialogi Polityczne

 

Nowe Kryteria

 

First Things

 

Christianitas

 

Fronda

 

Arcana

 

Międzynarodowy Przegląd Polityczny

 

Pressje

 

Biuletyn IPN

 

Zeszyty Karmelitańskie

 

Ius et Lex

 

Labolatorium Więzi

 

W drodze

 

Nowe Państwo

 

Gość Niedzielny

 

ETHOS

 

 

 

 

Radio Wnet

 

Salon24.pl

 

duchowy.pl

 

Fidelitas

 

Kresy.pl

 

Wydawnictwo WAM

 

Fundacja Odpowiedzialność Obywatelska

 

 

 

 

Instytut Tomistyczny

 

 

 

 

 

 

STOP PORNOGRAFII

 

 

 


  

 

Mecenta TP

 


  


 


 


 


 

 

Wykładnia, głupcze Email

ImageTomasz Krawczyk

 

 

Czwartkowe dyskusje i szumne ogłoszenia, że o to mamy dzień trzech głów Państwa Polskiego musiały u każdego, kto ma jakieś pojęcie o Konstytucji RP i wykładni prawa, budzić nie tylko zdziwienie, ale także lekkie zażenowanie.


Z jednej strony, mamy dziennikarzy, którzy z pełnym napięcia głosem ogłaszają nam wielką sensację, że o to Polska w ciągu jednego dnia będzie miała trzech pełniących obowiązki prezydenta marszałków. Jednocześnie, martwiąc się, że decyzje podjęte bądź to przez Marszałka Senatu RP Bogdana Borusewicza, bądź przez nowego Marszałka Sejmu RP Grzegorza Schetynę, mogą nie być ważne. Co prawda żaden z polityków, ekspertów lub dziennikarzy nie wyjaśnił nam w jakim trybie Trybunał Konstytucyjny miałby stwierdzać ich nieważność lub wadliwość.

Z drugiej strony mamy prezydenta elekta, który mógł nam - widzom lub czytelnikom - zaoszczędzić niepotrzebnego zakłopotania, które było pielęgnowane przez polityków różnej maści. A przede wszystkim, prezydent elekt Komorowski mógł po prostu poprosić znakomitych ekspertów sejmowych, którzy wyjaśniliby mu, że poza wykładnią językową, a więc prostym językowym brzmieniem Konstytucji RP, występuje także tzw. wykładnia celowościowa.

Stosując wykładnię celowościową do art. 131 ust. 2 pkt 1 Konstytucji RP, który nakłada na Marszałka Sejmu ze względu na śmierć Prezydenta RP obowiązek pełnienia obowiązków głowy państwa do momentu wyboru nowego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, staje się jasne, że ustrojodawca - mówiąc „do momentu wyboru” - nie miał na myśli wieczoru wyborczego, ostatniego komunikatu PKW, czy też momentu wręczania przez Państwową Komisję Wyborczą zwycięzcy uchwały, która stwierdza wyniki wyborów. Po pierwsze dlatego, że nie stwierdzono jeszcze przez Sąd Najwyższy ważności wyboru Prezydenta RP, a po drugiej Prezydent obejmuje swój urząd dopiero w momencie złożenia przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym.

Jedną z fundamentalnych zasad konstytucyjnych pozostaje zasada ciągłości władzy państwowej, stąd też nie może być tak, że z jednej strony, np. nowy Marszałek Sejmu RP, nie może pełnić obowiązków głowy państwa, a z drugiej nowowybrany prezydent także do momentu złożenia przysięgi nie może swojego urzędu pełnić. A tym samym Polska pozostaje nawet bez tymczasowej głowy państwa.

Tyle o kwestii rzekomych niejasności Konstytucji RP. Niestety to wydarzenie było przykładem, jak wiele osób tkwi w trudno zrozumiałym pozytywizmie, a co więcej na poziomie wykładni ogranicza się do wykładni językowej, która jest może ciekawym zajęciem dla semiotyków, ale na pewno nie jest pożytecznym zajęciem dla prawników.

Jednak prezydent elekt mógł nam zaoszczędzić całego zamieszania przez niezwykle prosty zabieg. Nawet jeśli nie chciano przesuwać wyboru nowego Marszałka Sejmu z godz. 18 na wcześniejszą, to mógł poprosić, któregoś z wicemarszałków o poprowadzenie obrad i dokonania uno acto odwołania poprzedniego Marszałka i wyboru nowego Marszałka Sejmu RP.

W ten sposób straciliśmy jeden dzień spokoju z pięciuset obiecanych i przeżywaliśmy niepotrzebną ekscytację. A zegar przecież leci i każdego dnia szkoda na nicnierobienie w polityce…
 
Tomasz Krawczyk
 
Pozostałe felietony
Copyright © 2003-2010 Teologia Polityczna