Teologia Polityczna




Newsletter
Odwiedziło nas

 

Fundacja Świętego Mikołaja

 

Muzeum Powstania Warszawskiego

 

Instytut Stefana Starzyńskiego

 

Centrum Myśli Jana Pawła II

 

Stowarzyszenie Twoja Sprawa

 

Ośrodek Myśli Politycznej

 

Fundacja "Dzieło Nowego Tysiąclecia"

 

Instytut Tertio Millennio

 

Muzeum PRL

 

Stowarzyszenie Katolickiej Młodzieży Akademickiej

 

Nowa Europa

 

Dialogi Polityczne

 

Nowe Kryteria

 

First Things

 

Christianitas

 

Fronda

 

Arcana

 

Międzynarodowy Przegląd Polityczny

 

Pressje

 

Biuletyn IPN

 

Zeszyty Karmelitańskie

 

Ius et Lex

 

Labolatorium Więzi

 

W drodze

 

Nowe Państwo

 

Gość Niedzielny

 

ETHOS

 

 

 

 

Radio Wnet

 

Salon24.pl

 

duchowy.pl

 

Fidelitas

 

Kresy.pl

 

Wydawnictwo WAM

 

Fundacja Odpowiedzialność Obywatelska

 

 

 

 

Instytut Tomistyczny

 

 

 

 

 

 

STOP PORNOGRAFII

 

 

 


  

 

Mecenta TP

 


  


 


 


 


 

 

Jan Piasecki, Polityczne podejrzenia. Kilka uwag na marginesie Czarodziejskiej Góry Tomasza Manna Email
ImageJuż sama przyjemność płynąca ze słuchania muzyki może się wydawać politycznie podejrzana - pisze w Teologii Politycznej Jan Piasecki

 

 

Muzyka jest politycznie podejrzana – stwierdza w rozmowie z Hansem Castorpem Settembirini. Racje plastycznie wyrażającego się Włocha powinny być dobrze znane. Z powinności jednak, jak wiadomo, nie wynika faktyczność. Dlatego, pozostając w zgodzie ze swoim pedagogicznym powołaniem, pozwalam sobie je powtórzyć, albowiem repetítio est mater studiorum. Jeśli coś dodam ponadto, to w trosce o szerszą edukację dzisiejszej młodzieży.

Nie dostrzeżemy uroków muzyki, ani żadnej innej sztuki, jeśli nie zajmiemy najpierw pewnej szczególnej postawy. Postawę tę można określić jako estetyczną, różni się ona zasadniczo od postawy badawczej lub praktycznej, które zajmujemy względem świata poznając go lub realizując w nim nasze zamierzenia. Postawa estetyczna jest specjalną modyfikacją postawy badawczej. Obie postawy łączy bezinteresowność i całkowite oddanie się przedmiotowi, ku któremu kieruje się uwaga. Różnica polega jednak na tym, że o ile celem poznania naukowego jest określenie istoty przedmiotu badania, chodzi zatem o uchwycenie tego, co powszechne, ogólne i niezmienne, o tyle w przeżyciu estetycznym koncentrujemy się na tym, co szczególne, jednostkowe i niepowtarzalne. Rozum jest zaangażowany w poznanie, zaś w przeżyciu estetycznym główną rolę odgrywają zmysły. W przeżyciu estetycznym podmiot czyni zupełnie inny użytek ze swych władz poznawczych. Znajduje on szczególne upodobanie w pojęciowej nieokreśloności treści zmysłowej. Przedmiot estetyczny jest szczególnego rodzaju czasowym fenomenem, który rozgrywa się i konstytuuje w trakcie przeżycia. Samo przeżycie jest zaś swobodną grą władz poznawczych: zmysłów i pojęć rozumu. Żadna ze sztuk nie wpisuje się tak dobrze jak muzyka w zarysowane tu szkicowo ramy pojęciowe. Muzyka jest przecież czystym, rozciągniętym w czasie zjawiskiem. Muzyka jest jakościowym wypełnieniem zmysłowych form naoczności.

Już sama przyjemność płynąca ze słuchania muzyki może się wydawać politycznie podejrzana. Ten, kto zatapia się przeżyciu estetycznym, wygasza swą wolę. A przecież to wola jest jedynym źródłem politycznego działania, bez woli nie ma polityki. To niebezpieczeństwo jest jednak pozorne. Każdy utwór muzyczny kończy i wtedy powracamy do życia. Muzyka jako źródło wytchnienia, o ile się jej nie nadużywa, nie budzi większych zastrzeżeń.

Prawdziwe niebezpieczeństwo muzyki wiązać należy z dwiema sprawami. Po pierwsze, za błędne należy uznać twierdzenie, że muzyka pozostawia naszą wolę nieporuszoną. Po drugie zaś wielu twierdzi, że przeżycie estetyczne związane jest ze szczególnym, pozarozumowym rodzajem poznania, w którym ujawnia się istotna prawda o rzeczywistości.

Jak wiadomo, już Platon zwracał uwagę, że muzyka silnie oddziałuje na nasze zachowanie: może wzbudzać w nas męstwo lub przeciwnie czynić nas niezdolnymi do czynu. Oddziaływanie muzyki jest pozaracjonalne – czarowi muzyki nie sposób przeciwstaw siłę rozumu. Przed muzyką bronić się można jedynie zatykając uszy lub krępując swe ciało, aby nie było ono zdolne do działania pod jej wpływem (przypadek Odyseusza jest tu pouczający).

W kwestii drugiej należy stwierdzić, że muzyka oddziałuje jedynie na zmysły i emocje. A zatem ci, którzy twierdzą, że za jej pomocą sięgają najgłębszej prawdy o rzeczywistości, ulegają złudzeniu. Twierdzą oni, że doświadczają prawdy, ale nie są jej w stanie przekazać w słowach. Mówią, że wymyka się ona językowi, nie daje się pojąć, a jedynie odczuć, że jest to prawda uczucia. Ale czym jest prawda uczucia? Uczucie jest po prostu pewnym stanem, któremu ulegamy. Niczym więcej.

Wiara w prawdę uczuć jest nierzadko niebezpieczna. Zdarza się, że muzyki słuchamy w czyimś towarzystwie, czasem nawet w większym gronie, muzyka zdaje się wtedy jednoczyć nas wszystkich, spajać jakąś dziwną tajemną więzią. I odwrotnie, czasem gdy w jakimś większym towarzystwie zaczynamy odczuwać pewną szczególną więź z innymi, nieokreśloną bliskość i braterstwo, nie mamy żadnego innego środka, aby tę bliskość wyrazić, jak tylko poprzez muzykę. Zaczynamy tedy chóralny śpiew i w tym śpiewie się zatracamy, z tym śpiewem na ustach ruszamy i idziemy. Maszerujemy, kierowani dziwnym uczuciem prawdy i słuszności, śpiewem dajemy im wyraz. Tłum, a my wraz z nim, zaczyna działać, pragnie, aby to jego uczucie, które się w muzyce tak pięknie wyraża, znalazło również jakiś swój wyraz trwalszy – wyraz polityczny. Wraz z tłumem przechodzimy zatem od muzyki do polityki. Od pieśni do czynu.

I tu właśnie pojawia się niebezpieczeństwo największe. Jest to realne fizyczne niebezpieczeństwo dla tych, którzy wraz z nami śpiewać nie chcą i dla nas samych. Jeśli kogoś do śpiewania nie uda się zachęcić – choćby i z tego względu, że nie jest w nastroju – wzbudza niechęć tłumu, a czasem wściekłość. „Jak to nie chcesz śpiewać?” – pyta się masa pełna oburzenia. I dodaje „przecież nie o samo śpiewanie chodzi, ale o prawdę, którą w ten śpiew wyraża”. Jaka to prawda? Na to pytanie nie potrafią śpiewający odpowiedzieć. Bo prawda ta nie zawiera się w słowach, ale w muzyce. I nie ma innej możliwości, aby się o tym przekonać, jak tylko czysto, bez fałszowania wraz z nimi zaśpiewać. Przemocą więc do śpiewania się zmusza, a tych, co nie śpiewają lub śpiewają nieczysto przepędza się, obdarzając na drogę kilkoma mocniejszymi kopnięciami. Ale i śpiewającym może grozić niebezpieczeństwo, bo zamiast pilnie się wokół siebie rozglądać, idą byle gdzie, przed siebie, w takt marsza, ze śpiewem na ustach, w przepaść.

Muzyka jest politycznie podejrzana, gdyż słuchana w nadmiernych ilościach paraliżuje nasze działanie albo sprawia, że działamy, nie kierując się trzeźwym osądem, lecz nastrojem i emocjami. Oczarowani muzyką stajemy się niezdolni do dyskursywnego myślenia – nie można nas przekonać i sami tracimy moc przekonywania. Jak zatem, może ktoś spytać przed muzyką się bronić? Wszak jeśli zatkamy sobie uszy nie będziemy też mogli rozmawiać?

Czar muzyki działa głównie na tych, którzy w jej magiczną moc wierzą. Podobnie jak opętani mogą zostać tylko ci, którzy uznają istnienie diabła. Nie chodzi więc o to by znaleźć egzorcystę, lecz o sceptyczną ironię, która pozwoli pokonać nam przesądy. Nie wierzmy po prostu w to, że w estetycznym przeżyciu ujawnia się prawda, której w słowach ująć się nie da. Spierajmy się i działajmy, nie narkotyzujmy.

Jan Piasecki

 
Copyright © 2003-2010 Teologia Polityczna