Teologia Polityczna




Newsletter
Odwiedziło nas

 

Fundacja Świętego Mikołaja

 

Muzeum Powstania Warszawskiego

 

Instytut Stefana Starzyńskiego

 

Centrum Myśli Jana Pawła II

 

Stowarzyszenie Twoja Sprawa

 

Ośrodek Myśli Politycznej

 

Fundacja "Dzieło Nowego Tysiąclecia"

 

Instytut Tertio Millennio

 

Muzeum PRL

 

Stowarzyszenie Katolickiej Młodzieży Akademickiej

 

Nowa Europa

 

Dialogi Polityczne

 

Nowe Kryteria

 

First Things

 

Christianitas

 

Fronda

 

Arcana

 

Międzynarodowy Przegląd Polityczny

 

Pressje

 

Biuletyn IPN

 

Zeszyty Karmelitańskie

 

Ius et Lex

 

Labolatorium Więzi

 

W drodze

 

Nowe Państwo

 

Gość Niedzielny

 

ETHOS

 

 

 

 

Radio Wnet

 

Salon24.pl

 

duchowy.pl

 

Fidelitas

 

Kresy.pl

 

Wydawnictwo WAM

 

Fundacja Odpowiedzialność Obywatelska

 

 

 

 

Instytut Tomistyczny

 

 

 

 

 

 

STOP PORNOGRAFII

 

 

 


  

 

Mecenta TP

 


  


 


 


 


 

 

O polityce zagranicznej po wyborach z prof. Andrzejem Nowakiem rozmawia Anna Matuszewska Email
ImageOd 10 kwietnia do tej pory relacje z Rosją przebiegają w sposób upadlający Polskę, jej prestiż międzynarodowy i poczucie suwerenności - mówi Teologii Politycznej prof. Andrzej Nowak
 


Jak zmieni się polska polityka zagraniczna po wyborach prezydenckich?
Prezydent elekt nie zaprezentował w kampanii wyborczej odmiennej wizji polityki zagranicznej od tej, którą prowadził dotąd premier Tusk i minister Sikorski. Będziemy więc świadkami jednolitej polityki, co można by uznać za plus w porównaniu z okresem poprzednim, kiedy to występowało napięcie miedzy ośrodkami władzy. Zanim jednak będziemy cieszyć się ową zgodnością, warto zastanowić się nad kierunkiem realizowanej polityki.

Jak wybór prezydenta wpłynie na postrzeganie Polski zagranicą?
W różnych stolicach będziemy różnie odbierani. Na pewno nie ma żadnych szans, aby obecna władza była dobrze widziana w Waszyngtonie. To, że panu marszałkowi zdarzył się w czasie kampanii lapsus językowy taki a nie inny, nie jest, moim zdaniem, śmieszną pomyłką, ale pomyłką znaczącą, świadczącą o pewnej tendencji. Ekipa Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego wykonała wcześniej wiele aktów aroganckiego dystansowania się od Waszyngtonu.

Czy te akty nie były poprzedzone lekceważeniem ze strony USA?
Ależ oczywiście, ja nie mówię, że Waszyngton jest łatwym partnerem. Tylko albo możemy zaciskając zęby poszukiwać poparcia dla polskich interesów w Waszyngtonie, albo rezygnujemy z tego i obrażamy się. W tej chwili wybieramy tę drugą opcję. Waszyngton nie postrzega szczególnie dobrze obecnego układu politycznego w Warszawie, ale nie twierdzę, że gdyby prezydentem został Jarosław Kaczyński, relacje polsko–amerykańskie byłyby świetnie.

Relacje transatlantyckie nie wyglądają zbyt dobrze, jak wobec tego kształtują się stosunki na linii Londyn – Warszawa?
Osobistym wkładem marszałka Komorowskiego w popsucie tych stosunków był niesłychanie ostry i prymitywny, niczym nieuzasadniony atak na premiera Davida Camerona podczas kampanii wyborczej. Marszałek zachowywał się tak, jakbyśmy mieli za chwilę wypowiedzieć wojnę Wielkiej Brytanii. Było to skrajnie nieodpowiedzialne i szkodliwe dla pozycji Polski w Unii Europejskiej wystąpienie, które na długi czas zepsuje nasze stosunki z Wielką Brytanią.

Jak nowy prezydent jest postrzegany innych państwach Zachodniej Europy?
W Niemczech prezydent Komorowski jest widziany równie dobrze jak premier Tusk, jako wyjątkowo uległy partner, który stara sie prowadzić interesy Polski w kontekście interesów niemieckich. Przypuszczam, że podobnie prezydent Komorowski jest odbierany w Paryżu, który mimo rozmaitych napięć i tarć nie dystansuje się od Niemiec. Nowy prezydent może liczyć też na sympatię Włoch Berlusconiego, które widzą politykę wschodnioeuropejską przez pryzmat okularów Putina.

Krytycznie ocenia Pan dotychczasową współpracę polsko - niemiecką, na czym wobec tego powinna ona polegać?
Nasze stosunki z Niemcami powinny być jak najlepsze, nie należy tworzyć sztucznych konfliktów, ale szukać współpracy i zrozumienia z tymi kołami gospodarczymi, politycznymi i kulturalnymi w Niemczech, które nie są gotowe za wszelką cenę (zwłaszcza za cenę Polski i jej żywotnych interesów) porozumiewać się z Rosją.

Czy obecnie istnieje niemiecko–rosyjskie porozumienie ponad głowami Polaków?

Na pewno istnieje skłonność do budowania takiego porozumienia i cały szereg konkretnych przykładów, z gazociągiem Nord Stream na czele. Natomiast nie całe Niemcy są w kieszeni Gazpromu, tak jak były kanclerz Gerhard Schröder. Dlatego należy poszukiwać partnerów w Niemczech, którzy rozumieją Europę jako wspólnotę wartości, z którymi Rosja Putina nie ma wiele wspólnego.

Podkreśla Pan potrzebę dystansowania się polityki europejskiej od Rosji. Jak mogą wyglądać polskie stosunki z Moskwą, zwłaszcza w kontekście niewyjaśnionej do końca tragedii smoleńskiej?

Od 10 kwietnia do tej pory relacje z Rosją przebiegają w sposób upadlający Polskę, jej prestiż międzynarodowy i poczucie suwerenności. Dlaczego używam tak jednoznacznych określeń? Otóż dlatego na przykład, że dzień po wyborach, kiedy marszałek Komorowski świętował swoje zwycięstwo, państwo polskie zostało potraktowane przez zastępcę premiera Putina jak pętak, który ośmiela się dopytywać o coś, co już dawno dostał. Wicepremier Rosji Siergiej Iwanow, w odpowiedzi na zapytanie Polski, co z kolejnymi dokumentami dotyczącymi tragedii smoleńskiej, oświadczył, że wszystkie dokumenty Polska już dostała i więcej nie powinna się spodziewać.

Jaka była reakcja strony polskiej na taką deklarację wicepremiera Iwanowa?
Nie było reakcji premiera ani prezydenta elekta. Pojawiła się natomiast wypowiedź wiceprzewodniczącego klubu PO, Janusza Palikota, który powiedział, że należy zbadać zwłoki prezydenta Kaczyńskiego na obecność alkoholu. Mamy tutaj do czynienia ze zgraną akcją, która ma na celu nie tylko poniżenie byłego prezydenta, ale także godności Rzeczpospolitej, ponieważ nieludzka wypowiedź Palikota pozwoliła przykryć medialnie uderzające w suwerenność polską słowa wicepremiera Iwanowa. Media nie zajęły się tą sprawą ani nie przypomniały o elementarnym obowiązku reakcji prezydentowi czy premierowi polskiego rządu.

Zapytałam już Pana o prawie wszystkie najważniejsze kierunki polskiej polityki zagranicznej, oprócz jednego – naszego najbliższego sąsiedztwa na południu i wschodzie.

W krajach Europy Środkowo-Wschodniej, czyli w Czechach, na Węgrzech, na Słowacji (a wcześniej w Rumunii) doszły do władzy elity polityczne prawicy i centroprawicy. Patrzą one z niepokojem na obecny układ władzy w Polsce, ponieważ potrzebują silnego partnera do wspólnej walki o interesy regionu, a nic nie zapowiada aby prezydent Komorowski w roli lidera takiej walki wystąpił. Natomiast program Partnerstwa Wschodniego jest listkiem figowym przykrywającym odsunięcie krajów Europy Wschodniej od Unii Europejskiej i oddanie ich w rosyjską strefę wpływów.

Partnerstwo Wschodnie, o którym Pan właśnie wspomniał jest jednym z priorytetów polskiej Prezydencji w UE w 2011 r. Jakie możliwości stwarza sprawowanie półrocznego przewodnictwa w Europie?
Traktowanie Prezydencji jako ważnej sprawy oceniam jako nieporozumienie. Po wejściu w życie Traktatu z Lizbony jej rola drastycznie maleje. Za to nadal jest dobrą okazją do tego, aby się skompromitować ewentualną organizacyjną nieudolnością.

Nie widzi Pan żadnych pozytywnych aspektów polskiej Prezydencji?

Wykorzystanie Prezydencji do prowadzenia podmiotowej polityki zagranicznej jest bardzo trudne, choć nie jest niemożliwe. Wymagałoby to niezwykle precyzyjnego planu inicjatyw politycznych które miałyby jakiś wyraźny cel. Wydaje mi się, że warto byłoby zaangażować w nasze projekty inne kraje Europy Środkowo – Wschodniej oraz nadać takiej współpracy charakter wieloletni.

Zwykle w czasie Prezydencji wzrasta o kilka procent poparcie dla partii rządzącej. Do kraju przyjeżdżają politycy z całej Europy, panuje atmosfera sukcesu, a obywatele mają poczucie, że ich kraj liczy się w Unii. Jaki może mieć to wpływ na scenę polityczną w Polsce?
Z całą pewnością Prezydencja zostanie wykorzystana instrumentalnie w czasie wyborów parlamentarnych, co do tego nie mam żadnych wątpliwości.

Dziękuję za rozmowę.

 
Copyright © 2003-2010 Teologia Polityczna