| Teologia Polityczna |
|---|
| Newsletter |
|---|
|
|
| Odwiedziło nas |
|---|
|
|
|
|
| Łukasz Maślanka, O poetyckiej wolności Helwetów |
|
Silne są w Szwajcarii środowiska, wmawiające młodym Bazylejczykom i Berneńczykom, że ich kraj jest europejskim dziwolągiem, z którego wszyscy się śmieją, i że – w ogóle – „tu coraz trudniej oddychać”. Także do Szwajcarii doszła epidemia zmęczenia własnym państwem - pisze dla Teologii Politycznej Łukasz Maślanka
Kilka miesięcy temu większość portali internetowych, najczęściej w swych mniej zobowiązujących rubrykach, informowała o niecodziennym wyborze, przed którym stanął naród szwajcarski. Otóż jedno z pytań wiosennego głosowania ludowego traktowało o utworzeniu urzędu kantonalnego ombudsmana dla zwierząt domowych zamieszkałych na terenie Konfederacji. Ostatecznie propozycja ta upadła. Jednak wyniki głosowań w poszczególnych regionach kraju mogą stanowić ciekawy materiał dla przemyśleń socjologicznych. Gdyby w przedmiotowej sprawie miały decydować wielkie miasta (Zurych, Berno, Genewa, Bazylea, Lugano itd.), interesy helweckich krów, psów i kotów byłyby dziś reprezentowane przed sądami przez specjalnego urzędnika. Tak się jednak nie stało. W głosowaniu wzięli udział licznie przedstawiciele tzw. kantonów leśnych i projekt obalili. Gdyby o wszystkich innych sprawach publicznych Szwajcarii decydowały jedynie wielkie miasta lub parlamentarni reprezentanci, kraj ten byłby dziś pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Federacyjny ustrój ulegałby stopniowej unifikacji, a walutę narodową już dawno zastąpiłoby euro. Polityka zagraniczna mieściłaby się zapewne ściśle w głównym nurcie wspólnoty z drobnym zastrzeżeniem militarnej neutralności. Jednak uparta wieś wymogła na rządzie negocjowanie specjalnego traktatu o swobodnym przepływie osób i towarów, a także upiera się przy zachowaniu narodowej polityki rolnej, restrykcyjnych reguł przyznawania obywatelstwa. W końcu, nie zgadza się na rzecznika praw zwierząt domowych. Germaine de Staël, w swoim dziele „O Niemczech” (stanowiącym preludium romantyzmu w literaturze francuskiej), wspomina o pewnej literackiej niezaradności Helwetów, którą rekompensuje jednak „więcej patriotyzmu, więcej energii, więcej zgody w poglądach i uczuciach” niż w jakimkolwiek innym państwie niemieckiego kręgu kulturowego. Szwajcarzy, na co dzień zajęci praktyczną stroną życia, nie poświęcają zbyt wiele czasu literaturze i sztuce. Ten jednak brak zastępuje poetyckie zaangażowanie w sprawy wspólnotowe i romantyczna wizja sensu ich państwowości. Łąka Rütli w gminie Seelisberg gościła 1 sierpnia 1291 roku przedstawicieli trzech leśnych kantonów: Uri, Schwyz i Unterwalden, którzy wspólnie uchwalili co następuje: „W imię Boga Wszechmogącego (…) biorąc pod uwagę nieprawość czasów współczesnych, i aby lepiej chronić swój byt i dobra, Lud doliny Uri, Zgromadzenie Ludowe doliny Schwyz oraz Zgromadzenie Ludowe Doliny Niskiego Lasu zobowiązują się zaprzysiąc sobie nawzajem nieograniczoną pomoc i wsparcie przy użyciu wszelkich dostępnych im sił, nie oszczędzając ani życia swych obywateli, ani ich dóbr – zarówno na terenie przynależnych im dolin, jak i poza nimi, przeciwko komukolwiek, kto w wrogim działaniu zagroziłby życiu ich obywateli oraz ich dobrom, albo spowodował jakąkolwiek szkodę.” Wydarzenie to stanowi nie tylko romantyczną pamiątkę średniowiecznej solidarności wiejskich osad przeciw habsburskiemu zagrożeniu i arogancji Berna, Zurychu, czy Bazylei. Jest ono także formalnym potwierdzeniem wartości, na których oparta ma być helwecka wspólnota polityczna. Rozpoznanie wspólnych interesów oraz niezłomna chęć solidarnej ich obrony spowodowała, że pozornie silniejsi wrogowie nie przemogli wolnościowych dążeń „prowincjonalnych” Szwajcarów. Więcej, stopniowo zaczęli przekonywać się do koncepcji, którą wcześniej zwalczali. Do Konfederacji zaczęły przystępować wspomniane miasta, z czasem dołączyły także społeczności reprezentujące romański kręg kulturowy. Fenomen ten sprawił, że szwajcarska izolacja nie przybrała nigdy charakteru nacjonalistycznego. Koncentrowała się raczej na powolnym docieraniu i uzupełnianiu wolnych wspólnot, które łączyło dążenie wolności i podmiotowości. Nie przemogły tego dążenia ani konflikty okresu reformacji, ani chciwość Walezjuszy, Burbonów, czy Habsburgów. Konfederacja rozwijała się w formule paktu obronno-solidarnościowego przez pięć stuleci bez potrzeby żadnej bardziej szczegółowej konstytucji. Świadomość wzajemnej niezbędności kantonów w zupełności wystarczała. Dopiero unifikacyjny epizod napoleoński i nacjonalistyczne prądy połowy XIX wieku zmieniły tę tendencję, która to zmiana zaowocowała Konstytucją Federalną z 1848 roku (sic!) zastąpioną dopiero przez kolejną ustawę zasadniczą z roku 1999. Te dwa dokumenty zmodyfikowały ustrój Szwajcarii z konfederalnego (związku państw) na federalny (państwo związkowe), jednak z wciąż bardzo szerokimi prerogatywami kantonów i gmin. Dzięki temu, w rękach władz związkowych pozostają jedynie podstawowe dla funkcjonowania państwa kwestie, wokół których dopracowano się kompromisu. Nie dochodzi zatem w Szwajcarii do formowania się gabinetów większościowych, lecz władza wykonawcza sprawowana jest przez wszystkie partie (stanowiska radców federalnych są rozdzielane w proporcji do wyniku wyborczego). Sprawia to, że właściwą opozycją dla władz Konfederacji jest naród wypowiadający się cztery razy do roku w bloku głosowań (odpowiednio dla spraw gminnych, kantonalnych i federalnych). Szwajcarzy chętnie korzystają z tego uprawnienia, aby powstrzymywać proces biurokratyzacji i nadmiernej centralizacji kraju. Pomimo zachodzących nieubłaganie zmian i tendencji unifikacyjnych, Christoph Blocher (lider szwajcarskiej prawicy konserwatywnej) wciąż definiuje sens helweckiej wspólnoty politycznej jako uznanie wyłącznej odpowiedzialności czterech ludów, zamieszkujących ziemie o wspólnych cechach geopolitycznych, za byt państwa oraz konieczność odrzucania wszelkiej obcej dominacji. Odpowiedź udzielona Habsburgom na łące Rütli 709 lat temu była jasna i stanowcza. Powinna, według Blochera pozostać taką również w czasach dzisiejszych. Romantyczne i pompatyczne może wydawać się coroczne spotkanie przedstawicieli władz federalnych, kantonalnych oraz zwykłych obywateli Konfederacji na tej niewielkiej łące w przepięknej scenerii Jeziora Czterech Kantonów. Organizowane tam nabożeństwa religijne, procesje, zawody sportowe i ogniska przypominają wielki obóz harcerski. Są jednak tym, co Pani de Staël definiuje jako poetykę wspólnoty politycznej. „Głębokie wzruszenie opanowuje duszę, gdy patrzy się na te pokojowe sztandary, których strażnikami są starcy. Dawne czasy reprezentowane są przez ludzi wiekowych według naszej miary, lecz młodych w obliczu upływu stuleci. Trudno było mi zdefiniować zaufanie, jakie odczuwałam, gdyż było ono spowodowane wyłącznie prostotą ich dusz. Oczy napełniały się łzami pośród tego święta, tak jak w tych dniach przepełnionych szczęściem i melancholią, gdy obserwujemy powrót do zdrowia drogiej nam osoby.” Tę Szwajcarię, którą opisuje genewska pisarka, można odnaleźć dziś jedynie w czasie sierpniowych uroczystości, a na co dzień, w schowanych za górami małych gminach Appenzellu, Gryzonii i Wallis. Jednak to wystarczy, aby ogień zapalony przed siedmiuset laty nadal się tlił i żeby Helwecja nie stała się tylko idealnie czystym przedsionkiem do Niemiec. Niestety, negatywne fenomeny podziałów społecznych, wzrastająca niechęć mieszkańców metropolii do swoich wiejskich żywicieli burzą harmonię, która, wśród wielu wstrząsów, wykształciła się w alpejskim kraju. Silne są w Szwajcarii środowiska, wmawiające młodym Bazylejczykom i Berneńczykom, że ich kraj jest europejskim dziwolągiem, z którego wszyscy się śmieją, i że – w ogóle – „tu coraz trudniej oddychać” (nawet mimo wiadomego klimatu). Coraz powszechniejsze staje się przekonanie, że służba wojskowa robi z młodych Szwajcarów ofiary neofeudalnego wyzysku. Słychać ciągle głosy tych, którzy narzekają na niedogodności związane z posiadaniem własnej waluty i wydatki powodowane przez utrzymywanie silnej obrony terytorialnej. Także do Szwajcarii doszła epidemia zmęczenia własnym państwem. Tej pesymistycznej wizji można oczywiście przeciwstawić obrazy wsi i miasteczek, gdzie flag narodowych, kantonalnych i gminnych jest więcej, niż gdziekolwiek indziej. W idealnie punktualnych szwajcarskich pociągach i autobusach pocztowych wciąż bardzo łatwo spotkać umundurowanych młodych ludzi wracających z przeszkolenia wojskowego. To wszystko powoduje, że ciągle można wierzyć, iż „skromny (…) chłop żyjący bez luksusów i przepychu (...) uwielbiany jest przez współobywateli jak przyjaciel, który chowa swe zalety w cieniu i poświęca je dla szczęścia tych, którzy go kochają. Liczący pięć stuleci szwajcarski dobrobyt jest raczej zasługą mądrych pokoleń, niż wielkich ludzi. (…) Można powiedzieć, że przodkowie są wciąż obecni wśród żywych, otaczani szacunkiem i naśladowani. Prostota obyczajów, przywiązanie do dawnych tradycji, mądrość i jednolitość sposobu życia zbliżają do nas przeszłość i uwidaczniają przyszłość. Historia jest ciągle taka sama, wydaje się tylko momentem, który trwa przez wiele stuleci.” Trzymam kciuki za witalność helweckiego zaścianka. Niech skąpana w sierpniowym słońcu łąka nadal przyjmuje tradycyjne obchody rocznicy szwajcarskiej wolności. Niech zasłona Alp, które „cudzoziemiec uważa za cud, zaś Szwajcar kocha jak azyl, gdzie urzędnicy i ojcowie wspólnie wychowują obywateli i dzieci”, uchroni ten kraj od niebezpieczeństw współczesności. Gdy inne narody kontynentu rozpłyną się w strukturze nowej Europy, musi pozostać jeden taki kraj, w którym wciąż jest normalnie. Może wtedy projektodawcy imperialnych konstytucji i twórcy kolejnych generacji praw człowieka, zajrzą do starego aktu z 1291 roku i zobaczą, że podstawą dobrze działającej wspólnoty muszą być realne interesy wszystkich jej członków, a nie tylko tych najbardziej uprzywilejowanych. Chciałbym dożyć takich czasów, gdy prezydenci, kanclerze i komisarze będą uczyć się dbałości o dobro wspólne od chłopa z Doliny Niskiego Lasu. Fragmenty eseju Germaine de Staël „Święto w Interlaken”, stanowiącego część I tomu dzieła „O Niemczech”, a także fragmenty Aktu Konfederacji Szwajcarskiej z 1 VIII 1291 r. w przekładzie własnym z języka francuskiego. Łukasz Maślanka |